Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przygody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przygody. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 sierpnia 2014

Wydmy

W Słowińskim Parku Narodowym (koło Łeby) znajdują się wydmy. Byłam tam. Bardzo fajnie! Zobaczcie sami. Aby dojść do wydm trzeba (w Łebie) w porcie iść po lewej stronie. Za wesołym miasteczkiem jest most. Przejdź na drugą stronę. Idź wzdłuż drogi przy najbliższym skrzyżowaniu skręć w lasek (lewo) i idź do końca ...Doszedłeś? Jesteś na miejscu. Droga prowadzi ponad 6 km więc większość ludzi albo jeździ rowerem, albo jeździ meleksem*, albo statkiem. Pierwsza opcja jest najtańsza. Można przyjechać swoim rowerem albo wyporzyczyć go. Na końcu drogi, tuż przed wydmami  znajduje się parking rowerowy. Ale darmowy tylko dla rowerów wyporzyczonych przy kasie. Druga opcja to jazda meleksem. Jest ona najdroższą i najszybszą opcją, ale dojeżdża aż do wydm. Dzieci, które mają max 120 cm - 10zł, po wyżej 120 cm - 15zł. Trzecia opcja to rejs statkiem za 10 zł. Jest tańsza niż melex ale po rejsie trzeba przejść jeszcze 2 km. Na wydmach chodzi się tylko w wyznaczonym miejscu ale można dojść do morza. Na plaży są foki!!! Więcej informacji znajdziecie na miejscu.         Polecam!

czwartek, 19 czerwca 2014

Wojciech Cejrowski



Byłam na wakacjach w Łebie. Pewnie wiecie to już z moich wcześniejszych wpisów; a jeśli nie to radzę najpierw przeczytać post ,, Denega w Łebie". Byłam więc w porcie, bo właśnie przyjechało Wesołe Miasteczko. Mówię wam, było ekstra! Przyjeżdża tam jednak tylko w sezonie. Po wspaniałej zabawie w Wesołym miasteczku, przeszłam się po porcie. było dużo statków wycieczkowych, kutrów rybackich, restauracji itd. W pewnym momencie mój tata dostał powiadomienie, że do Łeby przyjechał Wojciech Cejrowski. Wojciech Cejrowski prowadzi program w telewizji ,, Boso przez świat". Jest podróżnikiem. Podróżuje po świecie i zwiedza najpiękniejsze miasta na świecie (ten to ma fajnie).
Więcej informacji o nim:
- do filmów ,, Boso przez świat"
- do facebooka Wojciecha Cejrowskiego
 - do bloga Wojciecha Cejrowskiego

wtorek, 15 października 2013

zoo


Na wakacjach byłam w Gdańsku na całodniowej wycieczce z dziadkami. Wybraliśmy się do zoo. Parking był kilka kilometrów od wejścia więc podjechaliśmy meleksem. Przy wejściu okazało się, że kurs właśnie skończyła specjalna i wielka ciuchcia więc szybko kupiliśmy bilety i do niej wsiedliśmy. Była bardzo kolorowa z różnymi zwierzętami i roślinami.  Dużo innych osób też jeszcze zdążyło wsiąść do ciuchci. Jechaliśmy chyba z pół godziny! Trasa wiodła przez prawie całe zoo, bo do niektórych miejsc nie mogła dojechać. W ciuchci była pani która opowiadała nam o poszczególnych zwierzętach kiedy kierowca się zatrzymywał. Na zdjęciu które znajduje się powyżej jest przedstawiony jeden z tych słodziutkich zwierzaków - wielbłąd. Ładne zdjęcie mi wyszło, nie? Wracając do rzeczy. Kiedy ciuchcia skończyła kurs wysiedliśmy z niej i zaczęliśmy zwiedzać miejsca do których ona nie wjeżdża. Po drodze był sklepik. Kupiłam sobie w nim loda na patyku. Na przeciwko sklepiku były hipopotamy. Jeden z nich kąpał się w jeziorku i nawet otworzył paszczę. Niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia. Było wąsko więc ciuchcia nie mogła tędy przejechać. Trochę dalej były żyrafy i surykatki a na przeciwko nich słonie. Jeden z nich wyciągnął trąbę żeby mnie powąchać i sprawdzić czy mam coś do jedzenia. Spędziliśmy tam 3 i pół godziny. Chcecie zobaczyć najfajniejsze, najzabawniejsze i najcudowniejsze zwierzęta na świecie? A może chcecie przejechać ciuchcią (bez ograniczeń wiekowych)? Zapraszam do zoo w Gdańsku. POLECA OLA.

piątek, 9 sierpnia 2013

Denega w Łebie


Byłam na wakacjach nad morzem, w Łebie. Łeba to nieduże miasteczko, mam tam drugi dom. Całkiem niedawno odkryłam statek ,,DENEGA''. Chciałam kupić bilety, ale okazało się że już o 11:00 rano bilety były wyprzedane. Kiedy poszłam tam w środę udało mi się kupić bilety na zachód słońca na 20:15. (20:00) Zaparkowaliśmy samochód na przeciwko statków, po drodze kupiłam sobie popcorn, a kiedy doszłam DENEGA właśnie wpływała do portu. I kiedy minęło te 15 minut!?!
Kiedy ci z poprzedniego rejsu wysiedli, wszyscy zaczęli się przepychać, aby zająć jak najlepsze miejsce. Udało mi się jakoś przecisnąć przez ten tłum. Kiedy dostałam się na statek szybko zajęłam miejsce dla mnie i dla mojego taty. Gdy mój tata przyszedł (bo stał w kolejce) zwolniłam mu miejsce, odłożyłam popcorn, stanęłam na ławce i patrzyłam jak wypływamy z portu. W tym czasie zabawa trwała w najlepsze. Szalony pirat wspinał się na bocianie gniazdo, żeby pomachać ogromną piracką flagą, jego żona-Indianka dopingowała mu i zachęcała do klaskania. Po kilku minutach pirat zszedł z bocianiego gniazda i wszedł na kabinę kapitana. Przez pół rejsu pirat zaczepiał innych ludzi, opowiadał dowcipy i pytał się skąd ktoś jest. 




Kiedy zawracaliśmy kapitan zaczął wpuszczać ludzi do kabiny. Tam było super!!! Dostałam marynarską czapkę, mogłam prowadzić statek i były 2 kamery, tylna i przednia. Były tam liczniki...Kiedy skończyłam prowadzić kapitan powiedział mi gdzie wypisują certyfikaty. Poszłam tam. Pan zapytał się mnie o imię morskie - wybrałam sobie "Szalona Piratka". Potem podziwiliśmy z tatą piękny zachód słońca.
Wreszcie wpłynęliśmy do portu. BYŁO SUPER!!!                                               
Polecam statek
"DENEGA"